Zaktualizowano:
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam San Siro na własne oczy, zrozumiałam, dlaczego miliony kibiców uważają go za świątynię futbolu. Ten stadion jest wyjątkowy tym, że jest domem dla dwóch gigantów jednocześnie – Milanu i Interu. Takiego współistnienia dwóch zasadniczych rywali pod jednym dachem nie spotkasz nigdzie indziej w światowym topowym futbolu.
Architektura budynku robi wrażenie. Te charakterystyczne czerwone konstrukcje nośne na zewnątrz, spiralne rampy zamiast zwykłych schodów, akustyka, przez którą krzyki kibiców niosą się tak, że ciarki przechodzą po plecach. Byłam na meczu derby, kiedy połowa trybun płonęła czerwono-czarnym, a druga połowa – niebiesko-czarnym. Atmosfera była niesamowita, bo te drużyny dzielą nie tylko stadion, ale całą historię rywalizacji.
Jeszcze San Siro gościło finały Ligi Mistrzów, mecze mistrzostw świata, koncerty światowych gwiazd. Stadion zbudowano jeszcze w 1926 roku i przeżył tyle epok, że każdy zakątek tutaj przesiąknięty jest legendami. Choć teraz mówi się o rozbiórce i budowie nowego stadionu, dopóki San Siro stoi, pozostaje symbolem Mediolanu.
Może być również przydatne:
Polecamy: oficjalna wycieczka po stadionie i muzeum San Siro od 39 euro; najpopularniejsza wycieczka po stadionie San Siro od organizatora Timonfaya Travel Lanzarote od 39 euro; wycieczka po stadionie San Siro bez przewodnika od organizatora Z V SRL od 40 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wycieczka po stadionie San Siro: czy warto? (jak wygląda zwiedzanie San Siro, ceny biletów i godziny otwarcia stadionu, jak dojechać na stadion); Jak dostać się z lotniska Malpensa do różnych miejsc w Mediolanie (wszystkie rodzaje transportu, ceny, trasy, praktyczne wskazówki); Jak dostać się z lotniska Linate do różnych miejsc w Mediolanie (wszystkie rodzaje transportu, ceny, trasy, praktyczne wskazówki); Wycieczki z Mediolanu (przewodnik po jeziorach lombardzkich, historycznych miastach, Wenecji i alpejskich krajobrazach).
Czym San Siro wyróżnia się w porównaniu z innymi stadionami piłkarskimi? Byłam na Camp Nou w Barcelonie – tam mi się podobało. Czy San Siro da podobne wrażenia, czy to zupełnie inny poziom?
Łukasz
Klaus Gerke
Trafiłem na San Siro wiosną, kiedy Milan grał przeciwko Interowi. Kupowałem bilety na trzy miesiące wcześniej, bo na derby trudno się dostać. Kiedy szedłem w stronę stadionu, już z kilku przecznic czułem napięcie – kibice obu drużyn szli różnymi trasami, policja kontrolowała każdy sektor.
To, co zrobiło na mnie największe wrażenie – to podział trybun pośrodku. Żadnego mieszania się, wyraźna linia między zwolennikami. Siedziałem w sektorze Milanu, z lewej strony ode mnie śpiewali piosenki rossoneri, a z prawej, przez ogrodzenie i korytarz bezpieczeństwa, ryczeli interisti. Hałas jest taki, że czasami nie słychać nawet gwizdka sędziego. Pirotechnika, flagi wielkości budynku, bębny, które nie milkną przez dwie godziny z rzędu.
Poza piłką San Siro jest ciekawe swoją konstrukcją. Te zewnętrzne wieże i rampy, którymi wchodzi się na górne poziomy, tworzą wrażenie labiryntu. Muzeum na stadionie też warto odwiedzić – są tam trofea obu klubów, historyczne koszulki, zdjęcia legend.
Zamiast meczu wybrałam wycieczkę, bo chciałam zobaczyć zaplecze. Przewodnik przeprowadził nas przez szatnie obu drużyn, tunel, którym piłkarze wychodzą na boisko, strefę mieszaną dla prasy. Szatnie Milanu i Interu znajdują się obok siebie, ale wyglądają zupełnie inaczej – kolory, symbolika, nawet nastrój jest inny.
Najbardziej zapadł mi w pamięć moment, kiedy wyszliśmy z tunelu na boisko. Puste trybuny wydają się jeszcze większe niż na zdjęciach. Wyobraź sobie: osiemdziesiąt tysięcy miejsc i wszystkie patrzą na ciebie. Przewodnik opowiadał, że piłkarze przed wyjściem dotykają napisów na ścianie tunelu na szczęście – widziałam te wytarte miejsca na własne oczy.
Muzeum San Siro mieści kolekcję koszulek, piłek, pucharów. Jest tam pomieszczenie, gdzie wyświetlają filmy z najwybitniejszych meczów, które tu się odbyły. Spędziłam tam dwie godziny, choć planowałam godzinę. Wycieczka kosztuje niedużo, można wziąć audioguida po angielsku.
Margareta Baum
Mało kto wie, ale San Siro to także miejsce koncertowe. Byłam tam na występie, kiedy przyjechałam do Mediolanu latem. Stadion zamienia się w ogromną arenę pod gołym niebem, scenę stawiają na boisku, a widzowie wypełniają trybuny.
Akustyka dziwna przez otwartość konstrukcji, ale właśnie to tworzy niepowtarzalne wrażenie przestrzeni. Kiedy osiemdziesiąt tysięcy ludzi śpiewa razem, dźwięk niesie się tak, że echo słychać jeszcze przez pięć minut. Organizacja na najwyższym poziomie – dużo wejść, dzięki czemu kolejki rozchodzą się szybko, w środku jest jedzenie i napoje.
San Siro zbudowane jest tak, że na trybuny wchodzi się nie schodami, a spiralnymi rampami wewnątrz tych czerwonych wież. Na początku nie rozumiałem, po co takie rozwiązanie, ale potem do mnie dotarło – to wygodniejsze dla tłumu. Tysiące ludzi porusza się jednocześnie i nikt nikogo nie popycha na stopniach.
Rampy wyprowadzają na różne poziomy, więc łatwo się zgubić, jeśli nie zwraca się uwagi na numery sektorów. Ja dwa razy wyszedłem na zły poziom, zanim się zorientowałem. Ale kiedy znalazłem swoje miejsce, widok na boisko otwarł się wspaniały. Nawet z górnych rzędów wszystko widać wyraźnie, bo nachylenie trybun jest strome.
Jeszcze ciekawy szczegół – stare drewniane siedzenia na drugim poziomie. Nie były wymieniane przez wiele lat, więc są wytarte, skrzypią, ale właśnie one dodają autentyczności. Nowoczesne plastikowe krzesła na dolnym poziomie wyglądają zupełnie inaczej.
Alicja Zabł
San Siro znajduje się na zachodzie Mediolanu, nie w centrum, ale dojechać łatwo. Jechałam metrem linią M5 do stacji San Siro Stadio – wysiadłam i za pięć minut byłam przy wejściu. Przed meczami metro jest wypchane po brzegi, więc warto wyjeżdżać zawczasu, gdzieś z godzinę przed rozpoczęciem.
Wokół stadionu mnóstwo barów i kiosków, gdzie sprzedają szaliki, flagi, pamiątki. Ceny wyższe niż w mieście, ale przedmeczowa atmosfera jest tego warta. Kupiłam szalik Milanu za dwadzieścia euro, choć w centrum widziałam taki sam za piętnaście. Po meczu tłum rozchodzi się szybko, kolejek do metra praktycznie nie ma, bo stacja jest duża.
Jeśli jedziesz nie na mecz, tylko na wycieczkę, to lepiej przyjść rano – mniej ludzi, można spokojnie wszystko obejrzeć.
Zobacz także inne odpowiedzi na pytania dotyczące tego tematu:
Może być również przydatne:
Polecamy: oficjalna wycieczka po stadionie i muzeum San Siro od 39 euro; najpopularniejsza wycieczka po stadionie San Siro od organizatora Timonfaya Travel Lanzarote od 39 euro; wycieczka po stadionie San Siro bez przewodnika od organizatora Z V SRL od 40 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wycieczka po stadionie San Siro: czy warto? (jak wygląda zwiedzanie San Siro, ceny biletów i godziny otwarcia stadionu, jak dojechać na stadion); Jak dostać się z lotniska Malpensa do różnych miejsc w Mediolanie (wszystkie rodzaje transportu, ceny, trasy, praktyczne wskazówki); Jak dostać się z lotniska Linate do różnych miejsc w Mediolanie (wszystkie rodzaje transportu, ceny, trasy, praktyczne wskazówki); Wycieczki z Mediolanu (przewodnik po jeziorach lombardzkich, historycznych miastach, Wenecji i alpejskich krajobrazach).