Zaktualizowano:
Spędziłam na Wyspach Liparyjskich siedem pełnych dni i okazało się to optymalnym czasem. W tym okresie zdążyłam odwiedzić cztery najciekawsze wyspy: Lipari, Vulcano, Stromboli i Salinę. Na każdej zostałam po dwie noce, z wyjątkiem Lipari, gdzie zatrzymałam się na trzy.
Pierwszy dzień poszedł na aklimatyzację i poznanie głównej wyspy. Potem dwa dni na Vulcano — wspinałam się na krater rano, kiedy jeszcze nie było tak gorąco, a drugiego dnia kąpałam się w termalnych błotach i objeżdżałam wybrzeże. Na Stromboli przeznaczyłam dwa wieczory, bo chciałam dwukrotnie zobaczyć erupcję lawy po zachodzie słońca. Raz wspinałam się z przewodnikiem, drugim razem oglądałam z łodzi.
Salinę zostawiłam na finał — są tam wspaniałe plaże i przytulne miasteczka, gdzie można po prostu odpocząć po aktywnej części. Gdybym miała mniej niż pięć dni, musiałabym wybierać między wyspami, a to trudne. Więcej niż dziesięć dni też nie widzę sensu, bo wyspy są niewielkie, wszystko da się zwiedzić.
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się z rejsami po Wyspach Liparyjskich: z Lipari od 30 euro; z Tropei od 45 euro; z Milazzo od 60 euro.
Wśród wszystkich dostępnych wycieczek szczególnie wyróżnia się jednodniowy rejs po Wyspach Liparyjskich z nocnymi widokami na wulkan Stromboli od 65 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspy Liparyjskie: czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć); Wyspa Stromboli: czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu).
Ile dni optymalnie przeznaczyć na Wyspy Liparyjskie? Mamy w zapasie 5 dni i zastanawiamy się – spędzić je wszystkie tam, czy podzielić między wyspami a Sycylią. Co jest rozsądniejsze, żeby nie było wrażenia, że wszystko w pośpiechu?
Dorota
Wystarczyły mi trzy dni na archipelagu. Bazowałem na Lipari w niewielkim hotelu przy porcie, stamtąd codziennie jeździłem na inne wyspy w ramach jednodniowych wycieczek. Pierwszego dnia zwiedziłem samo Lipari — zamek, muzeum archeologiczne, kilka plaż. Drugiego rano pojechałem na Vulcano, wspiąłem się na krater w dwie godziny, zszedłem, wykąpałem się w błotnych kąpielach i wieczorem wróciłem. Trzeciego dnia wziąłem wieczorną wycieczkę na Stromboli z grupą, widziałem erupcję, to robiło wrażenie.
Gdybym planował dłużej, to po prostu siedziałbym na plażach bez specjalnego celu. Dla mnie najważniejsze było zobaczyć wulkany i skosztować lokalnej kuchni, z tym uporałem się w trzy dni. Niektórzy mówili, że potrzeba tydzień, ale nie rozumiem po co, jeśli nie zamierza się po prostu leżeć.
Pojechałam na wyspy w maju na pięć dni razem z koleżanką. Pierwsze dwie noce spałyśmy na Lipari, potem dwie na Salinie, ostatnią znowu na Lipari przed wylotem. Ten harmonogram okazał się wygodny, bo nie trzeba było codziennie pakować się.
Na Lipari zwiedzałyśmy główne zabytki, wynajęłyśmy skuter i objeżdżałyśmy całe wybrzeże przez dzień. Na Salinie też wynajęłyśmy skuter, jeździłyśmy między dwoma miasteczkami, znalazłyśmy dzikie plaże, gdzie nikogo nie było. Jeden dzień przeznaczyłyśmy na wyjazd na Vulcano — wyszłyśmy na krater rano, wróciłyśmy na Lipari wieczorem. Na Stromboli nie pojechałyśmy, bo naczytałyśmy się opinii o trudnych podejściach i uznałyśmy, że nam to niepotrzebne.
Pięć dni pozwoliło nie spieszyć się, zdążyć odpocząć, zjeść w różnych restauracjach, pozagrzać się na słońcu. Gdyby były trzy dni, czułabym ciągły pośpiech.
Cztery dni spędziłam na archipelagu, podzieliłam czas między trzy wyspy. Pierwsze dwa dni zatrzymałam się na Lipari, stamtąd zrobiłam dzienny wyjazd na Vulcano. Wspięłam się na krater, zajęło to godziny cztery razem z drogą tam i z powrotem, potem trochę pospacerowałam wybrzeżem. Wieczorem tego samego dnia wróciłam do bazy, zjadłam pizzę w portowej restauracji i poszłam spać wcześnie, bo byłam zmęczona.
Trzeciego dnia przeprowadziłam się na Salinę, tam wynajęłam rower i jeździłam między plażami. Czwartego rano zdążyłam jeszcze raz wykąpać się i pojechałam z powrotem na stały ląd. Stromboli pominęłam świadomie, bo czytałam, że tam lepiej jechać z noclegiem, a ja nie miałam czasu. Cztery dni okazały się wystarczające, żeby zobaczyć najważniejsze i nie przemęczyć się przejazdami.
Sześć dni na wyspach minęło niepostrzeżenie. Celowo wybrałam ten termin, bo chciałam nie tylko obiec zabytki, ale pożyć wyspiarskim życiem. Pierwsze trzy noce spałam na Lipari w apartamencie u gospodarza, który opowiadał o lokalnych zwyczajach i doradzał, gdzie kupować ryby i warzywa na targu. Kolejne dwie noce spędziłam na Salinie w małym rodzinnym hotelu, tam gospodyni rano piekła chleb i częstowała domowym dżemem.
Na Vulcano pojechałam na jeden dzień z Lipari, wspięłam się na krater o ósmej rano, kiedy jeszcze nie było tak gorąco. Błotne kąpiele pominęłam, bo nie lubię zapachu siarki. Na Stromboli też pojechałam na jeden dzień, ale bez wejścia na szczyt, po prostu pospacerowałam po wiosce i wykąpałam się na czarnej piaszczystej plaży.
Ostatni dzień poświęciłam po prostu spacerowi po Lipari bez celu, siedziałam w kawiarniach, obserwowałam ludzi. Sześć dni pozwoliło mi poczuć rytm wysp, a nie tylko odhaczić turystyczne punkty.
Dziewięć dni spędziłem na archipelagu, bo postawiłem sobie za cel odwiedzić wszystkie siedem wysp. Bazowałem na Lipari w jednym hotelu, stamtąd codziennie robiłem wypady. Vulcano, Stromboli, Salina, Panarea, Filicudi, Alicudi — na każdą przeznaczyłem osobny dzień. Siódmą wyspę Lipari poznawałem w wolnym czasie między wyjazdami.
Panarea okazała się najdroższa, jest tam dużo jachtów i zamożnej publiczności. Filicudi i Alicudi są najbardziej oddalone, płynie się tam długo, ale właśnie tam czujesz prawdziwą izolację od świata. Na Alicudi nie ma samochodów, tylko muły wożą ładunki w górę wioski. Stromboli zapamiętałem z nocnego wejścia z przewodnikiem, widziałem, jak lawa spływa zboczami.
Dziewięć dni może wydawać się za dużo, jeśli interesują cię tylko główne wyspy. Ale dla mnie było zasadą być wszędzie, stworzyć pełny obraz archipelagu. Każda wyspa ma swój charakter i czujesz to tylko wtedy, gdy spędzasz tam kilka godzin.
Zobacz też inne odpowiedzi na pytania o tym temacie:
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się z rejsami po Wyspach Liparyjskich: z Lipari od 30 euro; z Tropei od 45 euro; z Milazzo od 60 euro.
Wśród wszystkich dostępnych wycieczek szczególnie wyróżnia się jednodniowy rejs po Wyspach Liparyjskich z nocnymi widokami na wulkan Stromboli od 65 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspy Liparyjskie: czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć); Wyspa Stromboli: czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu).