Zaktualizowano:
Tak, po Stromboli można swobodnie chodzić, ale tylko do wysokości 400 metrów nad poziomem morza. Wyżej już jest wymagany licencjonowany przewodnik. Byłam tam zeszłego lata i na początku myślałam, że pójdę sama na szczyt, ale przy początku szlaku stoją tablice informacyjne z jasnymi zasadami, a do tego strażnicy czasami kontrolują grupy.
Do tego limitu 400 metrów można dojść mniej więcej w godzinę spokojnym tempem. Ścieżka jest dobrze widoczna, choć miejscami idzie dość stromo do góry. Wchodziłam rano, kiedy jeszcze nie było tak gorąco, i zatrzymałam się na punkcie widokowym Sciara del Fuoco. Stamtąd już widać strumienie lawy schodzące do morza, chociaż samych wybuchów na szczycie nie zobaczysz przez odległość.
Jeśli chcesz iść wyżej, musisz kupić wycieczkę z certyfikowanym przewodnikiem. Kosztowało mnie to około 28 euro za wieczorne wejście. Grupa wychodzi bliżej zachodu słońca, żeby na szczycie застać ciemność i zobaczyć rozżarzoną lawę podczas wybuchów. Bez przewodnika po prostu cię nie przepuszczą dalej, bo tam jest naprawdę niebezpiecznie przez gazy wulkaniczne i możliwość nagłych wyrzutów.
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi wycieczkami wokół Stromboli: z Tropei od 44 euro; z Milazzo od 72 euro; z Lipari od 35 euro.
Szczególnie polecamy wycieczkę statkiem z Milazzo na Panareę i wieczorny Stromboli od 94 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspa Stromboli: Czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu); Wyspy Liparyjskie: Czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć).
Jakie niebezpieczeństwa są na Stromboli poza samymi erupcjami? Czytałam o opadach kamieni, trujących gazach. Co naprawdę trzeba wziąć pod uwagę, wybierając się tam? Może potrzebny jest jakiś specjalny sprzęt?
Paweł
Max Wallner
Dolna część wulkanu jest dostępna dla wszystkich bez ograniczeń. Chodziłem tam trzy razy w ciągu dwóch dni, bo z hotelu w miasteczku ścieżka zaczynała się dosłownie dwieście metrów dalej. Wejście nie jest trudne, jeśli masz normalne buty i wodę ze sobą. Pierwsze trzysta metrów prowadzi przez krzaki i winnice, potem krajobraz staje się bardziej skalisty.
Na wysokości gdzieś 290 metrów jest mały bar, gdzie można kupić wodę albo kawę. Dalej ścieżka prowadzi do punktu widokowego Quota 400, gdzie stoi tablica o zakazie chodzenia wyżej. Widziałem kilku turystów, którzy próbowali ominąć to miejsce, ale zatrzymał ich strażnik i ostrzegł przed mandatem w wysokości 150 euro.
Kupiłam wycieczkę na szczyt przez agencję Magmatrek bezpośrednio w porcie po przybyciu na wyspę. Wychodziliśmy o piątej po południu, grupa dwunastu osób i dwóch przewodników. Wejście zajęło prawie trzy godziny z przerwami, bo ścieżka robi się bardzo stroma po przejściu dozwolonej strefy.
Przewodnicy dawali jasne instrukcje, gdzie stawiać nogi, kiedy robić pauzy. Na wysokości około 750 metrów zaczęłam czuć zapach siarki, stawał się coraz silniejszy bliżej kraterów. Ostatnie dwieście metrów idziesz praktycznie po wulkanicznym popiele i żużlu, buty całkowicie pokrywają się czarnym pyłem. Na szczycie spędziliśmy około czterdziestu minut, obserwując wybuchy co dziesięć-piętnaście minut. To oszałamiające, kiedy widzisz rozżarzone kamienie wylatujące w powietrze dosłownie pięćdziesiąt metrów od ciebie. Zejście było szybsze, ale w ciemności potrzebne są latarki, które wydają przewodnicy.
Nie wszyscy chcą wchodzić na wulkan, ja na przykład wybrałam spacer wzdłuż brzegu. Od głównego przystani jest ścieżka prowadząca na północ do plaży Forgia Vecchia. Iść około dwadzieścia minut obok białych domków i bugenwilli. Plaża z czarnego wulkanicznego piasku, morze czyste, ludzi niewielu nawet w sierpniu.
Można kontynuować spacer dalej do latarni morskiej Punta Labronzo, ale tam ścieżka jest już węższa i trzeba uważnie patrzeć pod nogi. Doszłam do latarni w godzinę, zrobiłam zdjęcie na tle wulkanu z drugiej strony. Droga powrotna szybsza, bo pod górkę idziesz tylko na końcu.
Z kolegą postanowiliśmy pójść na szczyt sami w nocy, myśleliśmy, że w ciemności nikt nie zauważy. Wyszliśmy o drugiej w nocy z latarkami, przeszliśmy zakazową tablicę i weszliśmy do wysokości około 650 metrów. Tam spotkał nas patrol służby wulkanicznej z termowizorem. Od razu powiedzieli, że widzieli nas jeszcze od początku wejścia. Wypisali mandat po 150 euro każdemu i eskortowali w dół do miasteczka. Przewodnik z grupy, która schodziła obok, powiedział nam, że to się zdarza regularnie, bo kamery monitorują wszystkie szlaki. Teraz wiem, że lepiej zapłacić 30 euro za wycieczkę, niż ryzykować i życiem, i pieniędzmi.
Jeśli nie masz zamiaru iść wysoko w góry, można po prostu pospacerować po miasteczku i trochę wejść do starego kościoła San Vincenzo. Stoi na niewielkim wzgórzu nad głównym placem. Wchodziłam tam po śniadaniu, jakieś dziesięć minut piechotą wąskimi uliczkami. Stamtąd wspaniały widok na białe domy, morze i sam wulkan dymiący w tle. Kościół niewielki, ale bardzo malowniczy z tarasem, gdzie można posiedzieć w cieniu. Dalej jest ścieżka prowadząca do starych winnic na zboczach, ale nie poszłam tam, bo było gorąco. Wielu miejscowych chodzi tą trasą rano albo wieczorem na spacer z psami.
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi wycieczkami wokół Stromboli: z Tropei od 44 euro; z Milazzo od 72 euro; z Lipari od 35 euro.
Szczególnie polecamy wycieczkę statkiem z Milazzo na Panareę i wieczorny Stromboli od 94 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspa Stromboli: Czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu); Wyspy Liparyjskie: Czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć).