Zaktualizowano:
Przyjechałam na Stromboli w maju zeszłego roku i zrozumiałam jedno: to nie jest zwykła wyspa z wulkanem. Kiedy stoisz na plaży Sciara del Fuoco po zachodzie słońca i widzisz, jak rozżarzona lawa leci w niebo co piętnaście minut, czujesz się częścią czegoś pierwotnego. Lokalny przewodnik opowiadał, że ten wulkan jest aktywny nieprzerwanie od trzech tysięcy lat.
Podobało mi się, że wyspa jest mała. Obeszłam ją w jeden dzień piechotą, zatrzymywałam się w małych tratoriach, gdzie właściciele znają wszystkich gości po imieniu. Wejście na szczyt zajęło mi jakieś cztery godziny w obie strony. Najpierw szłam przez winnice, potem droga zrobiła się kamienista, a na wysokości już nic nie rosło.
Widziałam erupcję z odległości pięćdziesięciu metrów. Ziemia trzęsła się pod nogami, powietrze pachniało siarką, wulkaniczne bomby świeciły na czerwono. Czegoś takiego się nie zapomina. Jeśli chcesz poczuć siłę natury bez pośredników, jedź na Stromboli. Tylko weź przewodnika, samodzielnie tam nie wpuszczą.
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi wycieczkami wokół Stromboli: z Tropei od 44 euro; z Milazzo od 72 euro; z Lipari od 35 euro.
Szczególnie polecamy wycieczkę statkiem z Milazzo na Panareę i wieczorny Stromboli od 94 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspa Stromboli: Czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu); Wyspy Liparyjskie: Czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć).
Czy warto płynąć na Stromboli, czy to przecenione miejsce? Będziemy wypoczywać na Wyspach Liparyjskich przez tydzień, myślimy o poświęceniu jednego dnia na Stromboli. Ci, którzy tam byli – czy to jest warte zachodu, czy można czas spędzić na czymś innym?
Tomasz
Klaus Gerke
Wziąłem wycieczkę morską dookoła wyspy, bo czytałem, że z wody lepiej widać erupcje. Okazało się, że to prawda. Kapitan podpłynął jak najbliżej Sciara del Fuoco tuż po dziewiątej wieczorem. Ciemność już zupełna, gwiazdy nad głową, a ze stoku wulkanu co dziesięć minut wylatują czerwone strumienie.
Lawa spływała prosto do morza, para unosiła się w słupach. Fotografowanie prawie niemożliwe, bo łódź się kołysze, ale zrobiłem kilka kadrów. Resztę czasu po prostu patrzyłem. Na brzegu zatrzymaliśmy się w wiosce San Vincenzo, są tam restauracje z rybami. Zamówiłem miecz-rybę z grilla, zjadłem na tarasie z widokiem na wulkan.
Wycieczka trwała jakieś trzy godziny, wyszło taniej niż wejście z przewodnikiem. Jeśli boisz się wysokości albo nie masz kondycji, woda to świetna alternatywa.
Margareta Baum
Stromboli przyciąga tym, że turystów jest tam niewielu w porównaniu z innymi Wyspami Eolskimi. Mieszkałam trzy noce w małym hotelu przy plaży Ficogrande. Rano pływałam w morzu, woda czysta i ciepła nawet w maju. W południe wszyscy chowają się w cieniu, bo słońce piecze niemiłosiernie.
Wieczorem chodziłam do portu oglądać, jak przypływają statki z Milazzo. Miejscowi siedzą na ławkach, rozmawiają, nikt się nigdzie nie spieszy. Pewnego razu weszłam na szczyt z grupą. Przewodnik opowiadał o minerałach, pokazywał zastygłą lawę z różnych epok. Na szczycie wiatr tak silny, że ledwo utrzymywałam się na nogach.
Erupcję widziałam w nocy. Krater świecił się od środka, potem wybuchł z hukiem i kamienie poleciały do góry. Staliśmy w kaskach, jakieś osiemdziesiąt metrów od krawędzi. Straszne, ale jednocześnie hipnotyzujące. Wróciłam do domu z wrażeniem, że widziałam coś rzadkiego.
Przyjechałem na Stromboli bez planów. Chciałem tylko zobaczyć wulkan i pojechać dalej. Zostałem na pięć dni. Wyspa mała, ale każdy zakątek ciekawy. Plaża z czarnym piaskiem gorąca w dzień, chodzenie boso niemożliwe. Woda przy brzegu przejrzysta, widać dno na kilka metrów.
Poznałem lokalnego rybaka, zaprosił mnie na łódź wcześnie rano. Łowiliśmy ośmiornice przy skałach, potem smażył je na ogniu prosto na pokładzie. Opowiadał, że wulkan czasem bywa bardziej agresywny, wtedy wszystkich ewakuują, ale zazwyczaj jest spokojny.
Nie wszedłem na szczyt, bo przyjechałem poza sezonem i grup nie było. Za to widziałem erupcje z tarasu baru Osservatorio. Siedziałem z kieliszkiem wina, patrzyłem na stok, gdzie co kilka minut buchała lawa. Atmosfera niesamowita. Jeśli szukasz miejsca bez tłumów i hoteli na każdym kroku, tutaj właśnie jest.
Wejście na Stromboli okazało się trudniejsze, niż myślałam. Przewodnik uprzedził, że trzeba być w formie, ale postanowiłam spróbować. Pierwsze dwie godziny szliśmy normalnie, choć upał już o czwartej po południu był odczuwalny. Piliśmy wodę co piętnaście minut, zatrzymywaliśmy się na odpoczynek.
Ostatni odcinek przed szczytem stromy. Wulkaniczny piasek sypie się pod nogami, dwa kroki do przodu, jeden do tyłu. Zaczęłam wątpić, czy dojdę, ale reszta grupy mnie wspierała. Na szczycie zapomniałam o zmęczeniu. Krater dymił, lawa bulgotała w środku. Kiedy ściemniało, zaczęły się erupcje. Dźwięk tak głośny, że zalega w uszach.
Zejście szybsze, ale kolana bolą. Dotarliśmy do wioski o dziewiątej wieczorem, ledwo stałam na nogach. Następnego dnia mięśnie bolały, ale ani sekundy nie żałowałam. Jeśli jesteś gotowa na wysiłek fizyczny, jedź koniecznie. Coś takiego zobaczysz raz w życiu.
Przyjechałam na Stromboli ze względu na kuchnię. Czytałam, że tutaj gotują kapary, które rosną na wulkanicznej glebie i chciałam spróbować. Zatrzymałam się w gospodarstwie agroturystycznym na stoku, gospodyni gotowała kolacje z produktów z własnego ogrodu. Kapary rzeczywiście wyjątkowe, słone i wyraziste w smaku.
Pewnego wieczoru poszłam z przewodnikiem na szczyt. Erupcję widziałam, ale bardziej zapamiętałam drogę powrotną. Schodziliśmy w ciemności, nad głową Droga Mleczna, dookoła cisza, tylko nasze kroki po kamieniach. Przewodnik opowiadał legendy o wyspie, jak ludzie żyli tu setki lat temu.
Rano chodziłam na targ, kupowałam świeże ryby i pomidory. Miejscowi sprzedają malvazię, wino z lokalnych odmian winogron. Jeśli lubisz łączyć gastronomię z przyrodą, Stromboli to idealne miejsce. Wszystko tu proste, bez zbędności, ale bardzo smaczne.
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi wycieczkami wokół Stromboli: z Tropei od 44 euro; z Milazzo od 72 euro; z Lipari od 35 euro.
Szczególnie polecamy wycieczkę statkiem z Milazzo na Panareę i wieczorny Stromboli od 94 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspa Stromboli: Czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu); Wyspy Liparyjskie: Czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć).