Zaktualizowano:
Margareta Baum
Byłam na Stromboli w zeszłym roku i mogę powiedzieć, że to bezpieczne miejsce, jeśli człowiek trzyma się zasad. Wulkan faktycznie jest aktywny, ale erupcje to głównie spektakl świetlny z lawą, która spływa wyznaczonymi szlakami po zachodniej stronie. Turystów wpuszczają od strony wschodniej, więc ryzyko jest naprawdę zminimalizowane.
Wspinałam się z przewodnikiem do punktu widokowego na wysokości około 400 metrów. Tam widać kratery, ale w bezpiecznej odległości. Wyżej można iść tylko z licencjonowanym przewodnikiem, który monitoruje aktywność wulkanu przez cały dzień przed wyjściem. Jeśli coś się zmienia w aktywności, po prostu odwołują wycieczki.
Największe zagrożenie to nie lawa, tylko fakt, że ludzie lekceważą przygotowanie fizyczne i idą w japonkach. Ścieżka jest stroma, sypka i męcząca. Trzeba mieć dobre buty, wodę i latarkę. Sama widziałam, jak ktoś skręcił kostkę, bo szedł w nieodpowiednim obuwiu po ciemku.
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi wycieczkami wokół Stromboli: z Tropei od 44 euro; z Milazzo od 72 euro; z Lipari od 35 euro.
Szczególnie polecamy wycieczkę statkiem z Milazzo na Panareę i wieczorny Stromboli od 94 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspa Stromboli: Czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu); Wyspy Liparyjskie: Czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć).
Jak często zdarzają się erupcje na Stromboli? Chcemy wejść na górę wieczorem specjalnie po to, żeby zobaczyć erupcję. Jak realne jest to zastać – co 10 minut, co godzinę, czy jak?
Grzegorz
Klaus Gerke
Pracuję w geologii i interesowałem się tym wulkanem jeszcze przed wyjazdem. Stromboli wybucha regularnie co kilkanaście minut od tysięcy lat, więc naukowcy dokładnie wiedzą, czego się spodziewać. To nie jest Wezuwiusz, który może nagle wybuchnąć bez ostrzeżenia. Tutaj masz stałą aktywność, która jest monitorowana sejsmografami i kamerami termicznymi.
Oczywiście zdarzają się silniejsze erupcje, ale wtedy służby natychmiast zamykają szlaki. W 2019 roku był taki incydent, po którym wprowadzono jeszcze ostrzejsze przepisy dotyczące liczby turystów i obowiązku przewodników. Teraz system jest naprawdę dopracowany. Jeśli planujesz wejście na szczyt, przewodnicy dostaną informacje o aktywności wulkanu tego samego dnia rano i zdecydują, czy można iść.
Jechałam promem z Sycylii i szczerze mówiąc, trochę się denerwowałam przed wyprawą. Czytałam różne relacje i zastanawiałam się, czy to dobry pomysł. Na miejscu okazało się, że organizacja jest świetna. Przewodnicy sprawdzali, czy wszyscy mamy hełmy, latarki i odpowiednie ubrania. Jeden facet miał za krótkie spodnie i kazali mu wrócić po długie.
Podczas wspinaczki przewodnik co chwilę sprawdzał komunikaty na telefonie i tłumaczył nam, że wszystko jest pod kontrolą. Widziałam erupcje z dystansu może kilometra i to było niesamowite, ale w żaden sposób nie czułam zagrożenia. Bardziej bałam się zejścia w dół po ciemku, bo kamienie się osuwały pod nogami.
Wioska na wyspie żyje normalnie, ludzie prowadzą restauracje i hotele. Gdyby było niebezpiecznie, nie mieszkaliby tam na stałe.
Rezerwowałem wycieczkę na Stromboli z trzydniowym wyprzedzeniem i na dzień przed wyjściem dostałem telefon, że wycieczka odwołana z powodu zwiększonej aktywności sejsmicznej. Byłem rozczarowany, ale teraz rozumiem, że to właśnie czyni to miejsce bezpiecznym. Organizatorzy nie ryzykują, żeby zarobić.
Przełożyli mi wyjście na dwa dni później i wtedy wszystko poszło gładko. To pokazuje, że system działa. Nie wpuszczają ludzi na wulkan, kiedy jest choćby minimalne zwiększone ryzyko.
Spędziłam na Stromboli trzy dni i nie miałam zamiaru wchodzić na wulkan. Zwiedzałam wioskę, pływałam kajakiem wokół wyspy i oglądałam erupcje wieczorem z plaży Ficogrande. To było oszałamiające doświadczenie bez żadnego ryzyka. Widziałam czerwoną lawę wystrzeliwującą w niebo z perspektywy morza i czułam się całkowicie bezpiecznie.
Większość turystów robi dokładnie to samo. Tylko część decyduje się na wspinaczkę, a i tak są ograniczenia liczby osób dziennie. Jeśli ktoś ma obawy, może po prostu zostać na dole i cieszyć się widokiem. Wyspa ma zaledwie kilkaset stałych mieszkańców, ale funkcjonuje normalnie. Nikt tam nie żyje w strachu.
Zapisałem się na nocną wyprawę z licencjonowanym przewodnikiem i to była najlepsza decyzja. Grupa liczyła dwanaście osób i mieliśmy dwóch przewodników z certyfikatami wulkanologicznymi. Przed wyjściem każdy dostał hełm i pokazali nam plan ewakuacji, gdyby coś poszło nie tak.
Wspinaczka trwała prawie trzy godziny, ale przewodnicy cały czas monitorowali sytuację przez radio z obserwatorium. Na szczycie tłumaczyli nam, skąd wieje wiatr i dlaczego stoimy akurat w tym miejscu. Wszystko było przemyślane do najmniejszego szczegółu. Widziałem erupcje z odległości może dwustu metrów i poczułem zapach siarki, ale w żadnym momencie nie czułem zagrożenia. To profesjonalnie zorganizowana turystyka, nie dzikie zwiedzanie.
Może być również przydatne:
Polecamy zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi wycieczkami wokół Stromboli: z Tropei od 44 euro; z Milazzo od 72 euro; z Lipari od 35 euro.
Szczególnie polecamy wycieczkę statkiem z Milazzo na Panareę i wieczorny Stromboli od 94 euro.
Warto również zapoznać się z obszernymi artykułami na naszej stronie internetowej: Wyspa Stromboli: Czy warto? (jak się tam dostać z Sycylii, co warto zobaczyć i zrobić, wycieczki do wulkanu); Wyspy Liparyjskie: Czy warto? (dlaczego warto odwiedzić, gdzie się znajdują i jak się tam dostać z Sycylii, wycieczki, co można zobaczyć).